Blog > Komentarze do wpisu
Jak ja dawno nie pisałem...

...będę więc improwizował, nie z głowy, ale z serca. Zwłaszcza, że czasu nie mam za dużo. Młodsza córka moja jeździ na wymyślonym przez siebie koniu, który podobno nie jest wymyślony, tylko niewidzialny. I nie koń to, lecz jednorożec. Muszę się streszczać, bo zwierz może się zmaterializować i pogryźć np. dywan.

Ostatnio zaczytuję się Apokalipsą. Nie wiem czemu ludzie tak od niej uciekają. To najpiękniejsza Księga w całej Biblii. Kończy się totalnym rajem - nie ma śmierci, chorób, smutku, mozołu, krzyku, bólu, podłych typów. Bóg wszystko czyni totalnie nowym w sensie, jakiego nie zna ten świat - to znaczy wiecznie, nieprzemijalnie nowym. Słudzy Boga służą mu dzień w dzień (nocy nie ma), oglądają Boga, piją wodę czystą jak kryształ, chodzą ulicami ze złota czystego jak szkło w mieście o kwadratowej podstawie a=2200 km, h=a. No i jedzą owoc z drzewa życia. Bóg wygnał Adama z raju, żeby ten nie zjadł z tego drzewa, a uczestnicy nowej rzeczywistości swobodnie z niego jedzą, i leczą się jego liśćmi.

Dla diabła, jego aniołów i ludzi jemu służących Apokalipsa kończy się naprawdę niedobrze. Czeka ich skrajnie zły los. Zdecydowanie lepiej jest służyć Bogu, nawet za cenę utraty doczesnego życia.

W nowym roku życzę Ci, czytelniku, abyś przylgnął do Boga Biblii całym sercem.

środa, 04 stycznia 2012, metanoja

Polecane wpisy