Blog > Komentarze do wpisu
Historia Howarda Storma

Howard Storm był profesorem sztuki na uniwersytecie[1]. Wraz z żoną i studentami wybrał się w podróż po Europie. W przeddzień planowanego powrotu, będąc w Paryżu, poczuł potworny ból żołądka. Przewieziono go do szpitala. Niestety, nie było tam lekarza, który byłby go w stanie zbadać. Howard poczuł, że umiera. Ponieważ był ateistą, nie próbował się modlić. Uważał, że nieuchronnie zbliża się kres jego świadomego istnienia, i ta myśl była dla niego źródłem głębokiego smutku. Pożegnał się z żoną i zamknął oczy. Po chwili stracił kontakt z rzeczywistością.

Gdy się ocknął, zobaczył, że stoi obok łóżka. Czuł się przepełniony życiem i w pełni świadomy. Zobaczył swą żonę, siedzącą na łóżku obok człowieka, przykrytego prześcieradłem. Człowiek na łóżku wyglądał jak on sam! Howard zaczął krzyczeć do żony, ale ona zdawała się go nie słyszeć. Powoli docierało do niego, że być może jest martwy, ale ta myśl była zbyt przerażająca, żeby ją zaakceptować.

Nagle usłyszał ludzi, wołających go po imieniu. Spojrzał w ich kierunku i zobaczył, że stoją w szarym, wilgotnym korytarzu. Ubrani byli w szare ubrania, przypominające stroje szpitalne. Howardzie, musisz pójść z nami. Szybko. Chodź tutaj – mówili. Howard próbował ich pytać o swą sytuację, ale oni udzielali niejasnych odpowiedzi w rodzaju: wiemy, rozumiemy. Idąc za nimi, Howard ze zgrozą zauważył, że stają się najpierw nieuprzejmi, a potem agresywni. W końcu przeciwstawił się im, a wówczas spotkał się z ich strony z trudnym do opisania okrucieństwem[2].

W tym momencie Storm usłyszał wewnętrzny, choć zarazem słyszalny, głos: Módl się. Próbował to robić, ale ponieważ nie modlił się od ponad dwudziestu lat, przychodziło mu to z wielkim trudem. Zauważył jednak, że jego oprawcy wrzeszczą i uciekają, kiedy wspomina o Bogu. Zaczął zatem mówić o Bogu, i po chwili pozostał sam. Leżąc tam w bólu i pohańbieniu, zebrał w sobie siły i krzyknął: Jezu, proszę, zbaw mnie!

Po chwili pojawiło się światło, które zaczęło narastać. Pojawił się Jezus. W Jego świetle Howard dostrzegł, że jest brudny, ranny i zakrwawiony. Jezus dotknął go i uzdrowił z ran. Następnie pojawili się aniołowie i pokazali mu jego uczynki. Wyjaśnili mu, że zawsze byli przy nim i patrzyli na wszystko, co robił, ciesząc się z dobrych uczynków i smucąc się, gdy postępował egoistycznie. Powiedzieli mu też, że ma wrócić na ziemię, aby dzielić się z ludźmi poselstwem o Bożej miłości.

Howard powrócił do swego ciała. Wkrótce potem przybył lekarz, i przeprowadził uwieńczoną powodzeniem operację.

 


[1] Historię Howarda Storma zaczerpnąłem z książki „Po drugiej stronie życia”, Wydawnictwo Jakub, Wrocław, 2009, s. 7-13. Jego relację można również obejrzeć na płycie DVD pt. „Do piekła i z powrotem”, dołączonej do tej książki.

[2] W swej relacji Storm pisze: „Bawili się mną (…) Trudno mi mówić o tym wszystkim, czego wtedy doświadczyłem i za wiele o tym nie powiem – to zbyt okropne” – tamże, s. 9.

piątek, 11 lutego 2011, metanoja

Polecane wpisy